Strona główna • Początki naszej przyjaźni • Niezrealizowana niespodzianka • Ja w tradycyjnym birmańskim stroju longyi • Tajemniczy dom z mojego snu • Pytania i odpowiedzi
Jak się poznaliśmy?
Poznaliśmy się na Facebooku (największy i najpopularniejszy serwis społecznościowy na świecie) i szybko nawiązaliśmy bardzo dobrą oraz zdrową relację, która okazała się wspaniałym fundamentem.
Co nas łączy?
Łączy nas naturalne zrozumienie, poczucie bezpieczeństwa i szczerość. Na początku to była zwykła, zwyczajna znajomość, która z czasem przerodziła się w coś więcej niż znajomość – szczerą przyjaźń.
Kim jest mój przyjaciel?
Mój przyjaciel jest Birmańczykiem, który swoje młode lata spędził wraz z rodzeństwem w górzystym regionie Myanmaru (dawnej Birmy) oraz dorastał na terenach wiejskich, z dala od morza i wielkomiejskiego zgiełku. Wai – bo tak ma na imię mój birmański przyjaciel – uciekł z Mjanmy z powodu trwającej od dekad wojny domowej, prześladowań na tle etnicznym oraz brutalnych represji ze strony junty wojskowej.
Mój przyjaciel podzielił się ze mną również bardziej szczegółową historią swoich przeżyć związanych z wojną i ucieczką z Mjanmy. W 2023 roku, gdy walki dotarły do jego prowincji, on i jego mama doznali poważnych urazów oczu. Wai został trafiony w prawe oko, natomiast jego mama w wyniku odniesionych obrażeń straciła jedno oko. Z powodu działań wojennych nie mogli na czas dotrzeć do szpitala.
W styczniu 2024 roku Wai opuścił Mjanmę i przedostał się do Tajlandii bez paszportu. Podróż do miejsca, w którym miał zamieszkać, trwała aż siedem dni. W trakcie niebezpiecznej przeprawy przez granicę był przewożony wraz z innymi Birmańczykami w bardzo trudnych warunkach, stłoczony niczym przewożony towar. Podczas tej ucieczki zgubił również okulary, które musiał nosić po urazie oka.
Przez długi czas żył w Tajlandii bez dokumentów i bez swobody przemieszczania się. Dopiero w marcu 2025 roku otrzymał dokumenty pozwalające mu legalnie przebywać na ograniczonym obszarze. Pełną swobodę podróżowania po kraju uzyskał dopiero po otrzymaniu wizy w marcu 2026 roku. Mimo wszystkich tych trudnych doświadczeń nie stracił nadziei i stara się budować dla siebie bezpieczną oraz lepszą przyszłość.
Jaki jest Wai?
Po dłuższym czasie pisania z nim oraz po wnikliwym przyjrzeniu się tej osobie, mogę śmiało stwierdzić, że jest spokojny, zabawny, przyjazny, szczery, uczciwy i trochę nieśmiały, a do tego bardzo wylewny, wrażliwy, uczuciowy i empatyczny. Jest to osoba kochająca naturę, która potrzebuje bliskości w relacjach z innymi. To wspaniały, głęboko czujący człowiek, który stwarza bezpieczną, wolną od napięć atmosferę.
Jak wygląda codzienne życie mojego birmańskiego przyjaciela?
Mój przyjaciel pracuje jako nauczyciel w szkole dla migrantów. Większość swojego czasu poświęca pracy, przygotowywaniu lekcji oraz obowiązkom związanym ze szkołą. Nie zawsze ma dostęp do własnego sprzętu komputerowego i czasami musi korzystać z pomocy innych osób. Mimo różnych trudności stara się zachować pogodę ducha, rozwijać swoje umiejętności i pomagać swoim uczniom najlepiej, jak potrafi.
W jakich warunkach mieszka mój birmański przyjaciel?
Mój przyjaciel mieszka w bardzo skromnych warunkach. Gdy zapytałem mojego przyjaciela o codzienne warunki związane z myciem i kąpielą, nie odpowiedział słowami, tylko nagrał filmiki i mi je pokazał. W ten sposób chciał pokazać mi prawdę bez upiększania i bez tłumaczenia. Po obejrzeniu tych filmików byłem w lekkim szoku, widząc, w jakich warunkach żyje mój przyjaciel. Filmiki, które mi przesłał, pokazały mi, w jakich warunkach się myje, pierze ubrania i zmywa naczynia. Co innego o tym słyszeć, a co innego zobaczyć to na własne oczy. Wiedziałem, że mój przyjaciel nie żyje komfortowo, ale dopiero te nagrania uświadomiły mi, jak wygląda jego codzienność i z jakimi trudnościami musi mierzyć się na co dzień.
Oprócz skromnego wynajmowanego pokoju, w którym nie ma podstawowych mebli, mój przyjaciel ma też osobne małe pomieszczenie, w którym znajduje się jedynie zawór kulowy (element instalacji wodnej, który służy do szybkiego otwierania lub zamykania przepływu wody) i odpływ w podłodze. W tym pomieszczeniu z gołymi i obskurnymi ścianami brak zlewu i brak prysznica. Dzięki tym nagraniom zobaczyłem pełniejszy obraz jego warunków życia – codzienne kucanie podczas mycia, prania i zmywania naczyń.
Mimo tych trudnych warunków mój przyjaciel stara się zachować pogodę ducha, skupia się na pracy, nauce i pomaga innym najlepiej, jak tylko potrafi, nie tracąc przy tym nadziei na lepszą przyszłość.
Gdzie obecnie mieszka mój birmański przyjaciel?
Mój birmański przyjaciel obecnie mieszka w Sam Phran w prowincji Nakhon Pathom w Tajlandii. Sam Phran to bardzo spokojna i zielona miejscowość, która leży około 40 km na zachód od Bangkoku – stolicy, najwięk-szego miasta oraz głównego centrum kulturalnego i gospodarczego Tajlandii. To miasto, w którym mieszka mój birmański przyjaciel, oferuje znacznie wolniejsze tempo życia, niższe koszty i autentyczny klimat, będąc jednocześnie świetną bazą wypadową do zwiedzania słynnej Świątyni Smoka (Wat Sam Phran).
Co mi się w nim najbardziej podoba?
To, że nikogo nie udaje, nie epatuje biedą, jest spokojny, skromny, prostolinijny, a do tego kocha naturę, sam gotuje i cieszy się małymi rzeczami, jak choćby rybkami akwariowymi, które przynoszą mu wiele radości.
Czy na początku ostrożnie i z nieufnością podchodziłem do naszej znajomości?
Tak, ponieważ już kilka razy padłem ofiarą oszustwa internetowego, nie ukrywam. Po prostu uwierzyłem pewnym osobom, które rzekomo znajdowały się w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Potem jednak osoby te zostały przeze mnie zdemaskowane, ale zbyt późno. Okazało się, że to byli oszuści i naciągacze.
Po moich wcześniejszych doświadczeniach z oszustami stałem się bardziej ostrożny i uważny, a do tego bardzo podejrzliwy i nieufny. W internecie naprawdę działa wiele osób, które potrafią bardzo dobrze manipulować emocjami i wykorzystywać ludzką empatię. Już wiem, jak działają oszuści i jak ich rozpoznać, dlatego teraz nie daję się tak łatwo nabrać i oszukać. Nauczyłem się tego na własnych błędach.
Jeśli chodzi o mojego birmańskiego przyjaciela, który obecnie nie mieszka już w Mjanmie, to nie mam żadnych podejrzeń co do jego uczciwości. Jak już wspomniałem, po moich wcześniejszych doświadczeniach z oszustami internetowymi jestem bardzo ostrożny i nieufny, jednak w jego przypadku niemal ze 100%-ową pewnością wiem, że jest to osoba, która rzeczywiście znalazła się w bardzo trudnej sytuacji i potrzebuje zarówno wsparcia emocjonalnego, jak i finansowego. Dlatego wspieram go nie tylko dobrym i życzliwym słowem, ale także finansowo. Moja pomoc finansowa nie jest duża, bo sam jestem w ciężkiej sytuacji. Często to właśnie gesty, a nie same kwoty, sprawiają największą radość, pokazując, że o kimś myślimy.