Strona główna • Początki naszej przyjaźni • Niezrealizowana niespodzianka • Ja w tradycyjnym birmańskim stroju longyi • Tajemniczy dom z mojego snu • Pytania i odpowiedzi
Od dłuższego czasu powracał do mnie pewien niezwykły i tajemniczy sen, który do dziś nie daje mi spokoju, bo czuję, że to nie jest coś, co można włożyć między zwykłe i nic nieznaczą-ce sny, które po przebudzeniu na ogół człowiek szybko zapomina i do nich nie wraca.

Powyższy obraz został wygenerowany dzięki sztucznej inteligencji (AI) w ChatGPT – na podstawie niżej opisanego niezwykłego i tajemni-czego snu, który nie tylko kryje w sobie jakąś tajemnicę, ale i do dziś nie daje mi spokoju. Obraz po części odsłania ciszę, tajemnicę, emocjonalny nastrój danej chwili oraz miejsce – niewytłumaczalne poczucie, że już kiedyś tam byłem. Być może właśnie dlatego ten powta-rzający się sen do dziś pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych i niezapomnianych snów, jakie kiedykolwiek powracały do mnie nocą.
Nie był to zwykły powtarzający się sen, lecz miejsce, do którego wracałem wielokrotnie – zawsze z tą samą tajemniczą atmosferą, tą samą tropikalną nocą i tym samym niewytłumaczalnym poczuciem, że gdzieś pośród ciemnych mokradeł znajduje się mój prawdziwy dom. Wokół panowała niemal całkowita cisza. Jedynie czarna woda, gęsta tropikalna roślinność i drewniana ścieżka prowadząca przez mokradła ku skromnemu domowi, wewnątrz którego promieniowało ciepło złotego światła świec lub lampionów. Wyglądał na bardzo prosty, skromny, stary i miał w sobie coś, czego nie da się łatwo opisać słowami – duszę.
Ten dom nie straszył. Wręcz przeciwnie. Przyciągał mnie do siebie w sposób niemal hipnotyczny, jakby czekał właśnie na mnie. Choć wiedziałem, że jest pusty, nigdy nie miałem wrażenia prawdziwej samotności. Czułem obecność czegoś niewidzialnego, spokojnego i tajemniczego – jakby sam dom żył, pamiętał i obserwował w milczeniu. A mimo ciemności i otaczającej tajemnicy nie odczuwałem żadnego lęku. Czułem błogość, spokój i przedziwne uczucie powrotu do miejsca, które było moje, jakbym znał je od zawsze.
Po przebudzeniu sen pozostawiał po sobie tęsknotę trudną do wyjaśnienia – tęsknotę za miejscem, które być może nigdy nie istniało, a mimo to wydawało się bardziej prawdziwe niż wiele wspomnień z rzeczywistego życia. Podkreślał tajemniczość tropikalnej nocy oraz tego domu pośród egzotycznej scenerii.
Najdziwniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że ten powracający sen pojawiał się w czasie, gdy zupełnie nie interesowałem się Azją ani krajami tropikalnymi. Tajlandią, kulturą azjatycką i tamtejszym klimatem zacząłem interesować się dopiero stosunkowo niedawno – zaledwie dwa lub trzy lata temu. A mimo to atmosfera tego snu od samego początku wydawała się wyraźnie azjatycka i tropikalna.
W tym niezwykłym i tajemniczym śnie otaczała mnie niemal całkowita ciemność, wilgoć i cisza. W oddali znajdował się tajemniczy dom pośród mokradeł, do którego prowadziła drewniana ścieżka. Wokół rosła gęsta tropikalna roślinność przypominająca bambusy i palmy. Całość sprawiała wrażenie miejsca istniejącego gdzieś daleko od znanego mi świata – jakby ukrytego pośród azjatyckiej tropikalnej nocy.